Przemysław Jakub Hinc

Prawa Człowieka są podstawą wszelkich innych praw, które muszą być z tych Praw podstawowych wywodzone, z nich czerpać i do nich prowadzić.

1. Wszyscy ludzie są równi.
2. Każdy człowiek ma prawo do szczęścia.
3. Człowiek ma prawo do godności, szacunku i tożsamości.
4. Przedsiębiorczość jest dobra.
5. Podatki muszą być dla ludzi.
6. Silna gospodarka jest podstawą demokracji.
7. Zwierzęta też mają prawa.
8. Kultura jest nośnikiem idei i wartości.
9. Społeczeństwo bez wartości opartych na Prawach Człowieka jest puste.
10. Tam gdzie światopogląd zastępuje Prawa Człowieka, tam nie ma demokracji lecz plenią się fobie.

RSS
RSS
środa, 03 maja 2017
Przemysław Jakub Hinc: Dekalog konstytucyjny

Jesteśmy świadkami łamania, naginania i naciągania Konstytucji Trzeciej Rzeczypospolitej. Demokracja obumiera w świetle jupiterów kamer telewizyjnych. Na ulicach faszyści ochraniani przez policję paradują z hasłami eksterminacji osób o innych poglądach. Przed Zamkiem Królewskim w Warszawie stała na trybunie grupa, dość liczna zresztą, która wyglądała jakby to gwałciciele przyszli do swojej ofiary i zapowiedzieli, że ją w przyszłym roku w końcu dobiją.

Dziś przypada 226. rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. W tym roku przypadła też dwudziesta rocznica uchwalenia obecnie obowiązującej ustawy zasadniczej. I jest to dobry punkt wyjścia dla kilku krótkich przemyśleń na temat ładu konstytucyjnego we współczesnej Polsce.

Konstytucja Trzeciej Rzeczypospolitej z 2 kwietnia 1997 r., jak widać, nie radzi sobie ani z ultraortodoksyjnie prawicowym i skrajnie ksenofobicznym, nacjonalistycznym  i populistycznym, nieobliczalnym rządem, ani z przetrąconym Trybunałem Konstytucyjnym, bezwładnymi sądami i ubezwłasnowolnioną prokuraturą, ani sejmem i senatem wybranymi w oparciu o przepisy oczywiście niedemokratycznej Ordynacji Wyborczej.

Czy to jest zatem czas na zmiany?

Polska jednak nie jest krajem, w którym model kanclerski jest powszechnie aprobowany. Powszechnie słyszy się na ulicach i w salonach, że konstytucja stworzyła model wyrażony w maksymie „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. Czyli wszyscy są w klinczu. Chyba Polakom mentalnie jest bliżej wciąż do konstytucji kwietniowej wprowadzonej po zamachu majowym dokonanym przez Piłsudskiego.  Patrząc na ten węzeł gordyjski, w jaki zaplątała nas obecnie obowiązująca ustawa zasadnicza, wydaje się słuszny postulat zmiany konstytucji.

Zmiany tak, ale jakiej? I tu pojawia się zasadnicze pytanie, na które powinniśmy najpierw udzielić odpowiedzi, by w ogóle zacząć procedować nad ich ostatecznym kształtem. Nie ma chyba już w Polsce zbyt wielu obrońców obecnej ustawy zasadniczej. I nawet ci, którzy oficjalnie sprzeciwiają się zmianom, czynią to bardziej dlatego, że obawiają się, by resztki praworządności nie wpadły w łapy faszystów, niż dlatego, że uważają obecną konstytucję za akt dobry. Nie jest jednak tak, że jest to akt do końca zły, bo ta konstytucja miała też swoje dobre momenty, jak choćby wówczas, gdy pozwoliła uniknąć chaosu po tym jak wypadku lotniczym pod Smoleńskiem zginęła połowa rządu, generalicji i prezydent. Czy choćby wtedy, gdy stworzyła w odradzającej się po komunistycznej hegemonii Polsce podstawy ustroju demokratycznego.

Wydaje się, że obecna władza byłaby szczęśliwa, gdyby obowiązywała nieco zmodyfikowania konstytucja z 1952 r. z zapisaną w niej przewodnią rolą partii, podobnie jak wówczas jedynie fasadowo regulująca prawa obywatelskie, a ich wykładnię pozostawiająca woli biura politycznego z prezesem wszystkich prezesów na czele. Na to wskazują wszystkie zmiany  w imię „dobrej zmiany” wprowadzane tylnymi drzwiami i tak naprawdę dewastujące demokrację.

Społeczeństwo zmęczone ciągłymi sporami politycznymi skłaniałoby się chyba bardziej w kierunku ustroju prezydenckiemu, z wyraźnym podziałem kompetencji pomiędzy władzą ustawodawczą a wykonawczą. Tu pewnie model amerykański, bardziej niż francuski, byłby pożądanym wzorcem do zmian ustrojowych.

Z całą pewnością nowa ustawa zasadnicza powinna wyraźnie rozdzielić kompetencje trzech władz: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Ale jest coś jeszcze, o czym powinniśmy pamiętać: że jeszcze ktoś stoi nad tymi władzami. Bowiem suwerenem jest Naród i to on powinien móc w sposób nieskrepowany  wyrazić swoje stanowisko zawsze wtedy, gdy zechce i w każdej sprawie. Jak to ma czynić? Oczywiście w referendum.

Zatem w mojej ocenie nowa ustawa zasadnicza powinna po pierwsze wprowadzić obligatoryjne, bezprogowe i powszechne referendum, jako źródło prawa. Czemu bezprogowe? Ponieważ każdy powinien móc się wypowiedzieć w sprawach ważnych dla kraju, ale też powinien mieć taki obowiązek. Jeśli ze swojego prawa nie zechce skorzystać, to powinno oznaczać, że zgadza się z rozstrzygnięciem innych. Politycy już pokazali, że nie są wystarczająco kompetentni w tak wielu sprawach, że już wystarczy.

Po drugie prawa człowieka raz przyznane w referendum ogólnokrajowy nie mogą być w żaden sposób zniesione, ani przez ustawę, ani w innym referendum.

Po trzecie zawarcie umowy międzynarodowej bez zgody narodu powinno być niemożliwe, ale raz zawarta umowa za zgodą narodu (tak jest w przypadku wstąpienia Polski do UE) mogłaby być cofnięta lub zmieniona tylko na tej samej drodze.

 

Po czwarte wybory parlamentarne (do sejmu i senatu) powinny się odbywać w okręgach jednomandatowych w systemie Alternative Vote, czyli głosu przechodniego, będącego odmianą systemu Single Transferable Vote. Poza tym powinna zostać zniesiona cisza wyborcza.

Po piąte władzę ustawodawczą powinien mieć wyłącznie parlament.

Po szóste Prezydent powinien być wybierany w wyborach powszechnych, mieć wszystkie uprawnienia władzy wykonawczej i nie mieć wpływu na obsadę żadnej innej władzy.

Po siódme: sędzią powinna móc zostać osoba mająca wiedzę prawniczą, nieposzlakowaną opinię, wybrana w wyborach powszechnych przez obywateli, a godność sędziego powinna być zwieńczeniem kariery prawniczej. Prokuratura powinna być oddzielna od rządu. Wszyscy muszą być równi wobec prawa.

Po ósme prawa osobiste, wolność, godność i własność  powinny być przez państwo szczególnie chronione, lecz państwo nie powinno w ogóle ingerować w życie obywateli. Prawo do obrony, w tym obrony koniecznej, powinno być rozumiane szeroko i przede wszystkim służyć ochronie pokrzywdzonego. Udział państwa w życiu obywateli powinien być ograniczony do niezbędnego minimum, a zasada Nullum crimen sine lege powinna mieć zastosowanie we wszystkich dziedzinach życia społecznego.

Po dziewiąte Polska nie powinna ani sama, ani dla nikogo innego, zgadzać się na odstępstwo od swoich praw na swoim terenie i w ten sposób ani tortury, ani kara śmierci, ani więzienie za poglądy polityczne byłyby niedopuszczalne.

Po dziesiąte wszystkie prawa, wolności i swobody dotychczas zapisane w ustawie zasadniczej lub z niej wywiedzione powinny zostać przeniesione do nowej konstytucji, tak by żadna z obecnie chronionych wartości nie doznała uszczerbku.

To są warunki minimum, by w ogóle rozmawiać o nowej konstytucji. Na inną konstytucję mojej zgody nie będzie. Nigdy!

15:24, przemyslaw.jakub.hinc
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 marca 2017
Co tam panie w KASie słychać?

Od kilku dni żyjemy w świecie KAS. I nie chodzi o kasę w portfelu, kasę pancerną, ani nawet kasę fiskalną - choć akurat z nią ma to związek.  Powstanie Krajowej Administracji Skarbowej, czyli połączenie wywiadu podatkowego, urzędów kontroli skarbowej i Służby Celnej zmieniło dość dużo i zachwiało zasadami dotychczas uznawanymi za pewne. Bo jak inaczej odnieść się można do rozpatrywania odwołania przez ten sam organ, a nawet czy osoba rozstrzygająca sprawę w ogóle działa za organ?!

Tymczasem nie włączono do tej administracji także ZUS-u i KRUS-u, a gdyby tak się stało, zamknęlibyśmy system daninowy w kraju w jednym obszarze kompetencyjnym, co na pewno ułatwiłoby życie podatnikom, płatnikom i pracodawcom. Zwłaszcza, że zakres kompetencji i dokumentacji składanej do tych instytucji w dużej części się pokrywa. Może też by trzeba było mniej makulatury wysyłać do GUS, bo ten sam sobie wreszcie pobrałby potrzebne dane z systemu fiskalnego.

Ustawa o Krajowej Administracji Skarbowej budzi sporo pytań.

Powstanie instytucja "radcy skarbowego", któremu ustawodawca przyznał uprawnienia równe organowi podatkowemu, choć to właśnie organ zgodnie z zasadami prawa podatkowego odpowiada za prawidłowość rozstrzygania spraw podatkowych (np. wydawanie decyzji i postanowień). Z tym, że organ podatkowy nie tylko wydaje rozstrzygnięcia, ale też za nie odpowiada (za ich merytoryczną jakość, zachowanie procedury, ale też za warunki wydania takich rozstrzygnięć). Tymczasem radca skarbowy wydawać będzie mógł nie tylko rozstrzygnięcia, jakie były dotychczas zastrzeżone dla organu, ale też będzie rozpatrywać od nich odwołania! Dotychczas odwołanie od decyzji Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej rozpatrywał Dyrektor Izby Skarbowej, a od decyzji Naczelnika Urzędu Celnego wnosiliśmy odwołanie do Dyrektora Izby Celnej.

Dodany został w art. 13 Ordynacji podatkowej nowy ust. 2a i brzmi on tak: "w zakresie rozstrzygania spraw podatkowych uprawnienia naczelnika urzędu skarbowego, naczelnika urzędu celno-skarbowego oraz dyrektora izby administracji skarbowej, jako organu podatkowego, przysługują także radcy skarbowemu, wykonującemu czynności orzecznicze w tym organie.".

Dla mnie osobiście to zgroza i zgrzytanie zębów, ale chciałbym się mylić. W moim jednak przekonaniu powstała taka hybryda, która będzie mogła z podatnikiem zrobić wszystko i nie poniesie za to żadnej odpowiedzialności.

Bo po pierwsze "radca skarbowy", to nie jest organ i nie będzie za jakość wydanych rozstrzygnięć odpowiadał w taki sam sposób jak organ podatkowy. Po drugie nie wiemy też, jakie osoba chcąca być takim radcą skarbowym, będzie musiała mieć kompetencje, doświadczenie, wiedzę i umiejętności, i jaką faktycznie odpowiedzialność naprawdę będzie ponosiła. Po trzecie treść przepisu mówiąca o tym, że w zakresie rozstrzygania spraw podatkowych uprawnienia organu podatkowego przysługują radcy skarbowemu wskazuje na to, że wszelkie sprawy podatkowe mogą być przez niego rozstrzygnięte, ale nie organpodatkowy wyda rozstrzygnięcie, a więc i skutki jego wadliwości nie dotkną organu. Być może wykształci się inna praktyka a i w orzecznictwie drogą wykładni ostatecznie utrwali się pogląd, że za takiego "radcę" odpowiedzialność ponosi organ, w którym ten pracuje, ale... Właśnie, a przepis jest jasny i jak to mówi kodeks karny nullum crimen sine lege (nie ma przestępstwa bez ustawy).

Tak na marginesie sprawy dodam tylko, że póki co w dostępnej mi literaturze nie doszukałem się definicji pojęcia "organ podatkowy", ale można było go definiować przez uprawnienia i odpowiedzialność za korzystanie z nich, a teraz mamy kogoś, kto nie jest nawet instytucją a mówią o kimś, kto ma tak ogromne uprawnienia, tylko przepisy - wspomniany już a

Kolejna nowość, to kontrola celno-skarbowa. Kontrolujący będą mieli zbiór niemal nieograniczonych kompetencji równy tym pozostającym w dyspozycji służb specjalnych. Wystarczy powiedzieć, że jeśli urzędnicy powezmą podejrzenie popełnienia przez podatnika przestępstwa, w wyniku którego doszło do wyłudzenia podatku, będą mogli sami wszcząć i prowadzić postępowanie (gdy czyn pozostaje w związku z przestępstwem skarbowym, czyli na przykład: udział w zorganizowanej grupie przestępczej, fałszerstwo dokumentów, poświadczenie nieprawdy i użycie dokumentów poświadczających nieprawdę oraz oszustwo). Nowa skarbówka będzie mogła sama ścigać sprawców tych przestępstw.

Warto też przyjrzeć się jakie będą mieli uprawnienia ci super policjanci podatkowi.

Kontrole będą mogły być przeprowadzane nie tylko w miejscu prowadzenia działalności gospodarczej przez podatnika, ale też w prywatnych domach, samochodach, inaczej mówiąc nawet w tych miejscach, które do nas należą, ale w których nie prowadzimy działalności gospodarczej. Wprawdzie inspektorzy UKS mogli i wcześniej dokonać przeszukania, jednak odbywała się to za zgodą sądu. Teraz  kontrole celno-skarbowe mogą być dokonywane wszędzie, gdzie będzie tego chciał urzędnik.

A jest jeszcze w katalogu dostępnych nowej Krajowej Administracji Skarbowej i zakup kontrolowany i przeszukanie korespondencji i zapobiegawcze udostępnianie danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych, zatrzymanie mienia i przeszukanie osób.

Jak zwykle pod pozorem "uszczelnienia systemu podatkowego" i "walki z wyłudzeniami VAT" wymyślono i wprowadzono w życie koszmarne przepisy, których skutki będziemy jako podatnicy odczuwali przez lata, bo przecież odpowiedzialności nie poniesie ta ekipa, która urzęduje na Wiejskiej, ani spec ze Świętokrzyskiej. Jak państwo zacznie wypłacać odszkodowania za ich czyny z naszych podatków - bo przecież budżet to nic innego tylko nasze pieniądze, to oni już dawno będą na Seszelach gnaty w słońcu prażyć, kolacje po 128 tys. jeść, broszki sobie przypinać i przegryzać ośmiorniczkami... i będą się w kułak z nas maluczkich śmiać.

19:35, przemyslaw.jakub.hinc
Link Dodaj komentarz »
Zasady wystawiania faktur przez podatników podmiotowo i przedmiotowo zwolnionych z VAT.

Sprawa wydawałaby się jasna i oczywista, ale jednak nie jest i są takie firmy, które domagają się od podatników korzystających ze zwolnienia podmiotowego od VAT opisywania faktur w jakiś specjalny sposób.

Tymczasem z treści rozporządzenia ministra finansów z dnia 3 grudnia 2013 r. w sprawie wystawiania faktur, rozdziału  2 "Przypadki, w których faktury mogą zawierać zakres danych węższy niż określony w art. 106e ustawy, oraz zakres tych danych" i §  3 jednoznacznie wynika, że faktura dokumentująca:

1)  dostawę towarów lub świadczenie usług zwolnionych od podatku na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 2-6, 8-36 lub przepisów wydanych na podstawie art. 82 ust. 3 ustawy powinna zawierać:

a) datę wystawienia,

b) numer kolejny,

c) imiona i nazwiska lub nazwy podatnika i nabywcy towarów lub usług oraz ich adresy,

d) nazwę (rodzaj) towaru lub usługi,

e) miarę i ilość (liczbę) dostarczonych towarów lub zakres wykonanych usług,

f) cenę jednostkową towaru lub usługi,

g) kwotę należności ogółem,

h) wskazanie przepisu ustawy, aktu wydanego na podstawie ustawy, przepisu dyrektywy 2006/112/WE Rady z dnia 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz. Urz. UE L 347 z 11.12.2006, str. 1, z późn. zm.) lub innej podstawy prawnej, zgodnie z którą podatnik stosuje zwolnienie od podatku;

Co jednoznacznie nam wskazuje, że jeżeli podatnik stosuje zwolnienie dla dokonywanej przez siebie dostawy - w przypadku zwolnienia przedmiotowego - czyli dostawa jakiegoś towaru lub konkretnej usługi jest zwolniona od podatku, ale sam podatnik jest podatnikiem VAT zarejestrowanym i czynnym, to musi podać na fakturze podstawę dla zastosowanego zwolnienia.

Natomiast w pkt 3) tego przepisu jest wyraźne postanowienie, że faktura dokumentująca dostawę towarów lub świadczenie usług zwolnionych od podatku na podstawie art. 113 ust. 1 i 9 ustawy powinna zawierać dane, o których mowa w pkt 1 lit. a-g;

Z tego przepisu z kolei wyraźnie wynika, że przedsiębiorcy, jako podatnika zwolnionego podmiotowo z VAT i spełniającego warunki z art. 113, ust. 1 lub 9 nie dotyczy ten obowiązek, który jest pod literą h), czyli wskazanie przepisu ustawy, lub innej podstawy prawnej, zgodnie z którą podatnik stosuje zwolnienie od podatku.

Innymi słowy podatnik podmiotowo zwolniony od VAT nie tylko nie ma takiego obowiązku , by dopisywać na swojej fakturze podstawę do nienaliczania VAT, ale nawet nie powinien jej podawać. Nie powinien też dopisywać lub podawać żadnych innych danych które nie są wymagane przez ustawodawcę, a zwłaszcza innych niż wskazane w przepisie rozporządzenia.

Wyjaśnijmy sobie jeszcze, że zgodnie z przepisem art.  113, ust. 1 ustawy o VAT zwalnia się od podatku sprzedaż dokonywaną przez podatników, u których wartość sprzedaży nie przekroczyła łącznie w poprzednim roku podatkowym kwoty 200 000 zł. Do wartości sprzedaży nie wlicza się kwoty podatku.

A w ust. 9 prawodawca postanowił, że zwalnia się od podatku sprzedaż dokonywaną przez podatnika rozpoczynającego w trakcie roku podatkowego wykonywanie czynności określonych w art. 5, jeżeli przewidywana przez niego wartość sprzedaży nie przekroczy, w proporcji do okresu prowadzonej działalności gospodarczej w roku podatkowym, kwoty określonej w ust. 1.

Okazuje się, że czasem oczywiste oczywistości też wymagają wytłumaczenia.

17:18, przemyslaw.jakub.hinc
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2017
Co nas czeka w podatkach w roku 2017?

Mimo deklaratywnych obietnic uproszczeń i ułatwień dla podatników, na tym polu nie stało się nic, co by faktycznie mogło wybitnie pokazać, że taką właśnie intencja kieruje się rząd Prawa i Sprawiedliwości. Widać wyraźnie jednak inna tendencję, wyrażająca całkowity brak zaufania rządzących do obywateli. Na skalę dotychczas niespotykaną wzrasta liczba podatków, poszerzana jest baza podatkowa, przyrasta raportów składanych organom podatkowym, sankcji i kar.

 

Z tego co nam funduje dziś parlament na rok 2017 wcale nie wynika, że szara strefa się zmniejszy i zniknie przestępczość podatkowa. Zaryzykuje tezę, że te wszystkie zaostrzenia dotkną tylko tych przedsiębiorców i podatników, którzy działają legalnie. Ci drudzy są i tak poza systemem, a żaden z wprowadzanych mechanizmów nie wygląda by służył wyrwaniu ich ze strefy cienia w blask fiskalnych reflektorów.

 

Kary dotkną uczciwych podatników, gdy tylko się pomylą. Oszuście przecież się nie rejestrują, nie składają deklaracji, nie prowadza księgowości i nie płacą podatków, wiec co im po tak szumnym Jednolitym Pliku Kontrolnym, ograniczeniu wartości operacji gospodarczej regulowanej gotówką do kwoty 15.000,00 zł, czy innych jeszcze pomysłach „wybrańców narodu”.

 doradca_podatkowy_i_pienidze

Jak to, przecież rośnie kwota wolna od podatku…

 

… nawet potencjalnie pozytywna informacja ma zaraz drugie dno, które prześwieca przez wyjątkowo wątłą zawartość. Bowiem kwota wolna od podatku nie wzrosła ani dla wszystkich podatników, ani do obiecanych 8.000,00 zł, i ledwo sięga granicy ubóstwa. W ostatnich dniach listopada tego roku, na etapie prac senackich, bez konsultacji społecznych lub nawet wysłuchania publicznego (co jest chyba już stałą praktyką tego parlamentu), kwota wolna od podatku podniesiona została do poziomu 6.600,00 zł. Jednak dotyczy to niewielkiej w sumie grupy osób, głównie będących beneficjentami pomocy społecznej i studentów dorabiających sobie w wakacje. Bowiem już nawet najniższa emerytura w roku przyszłym nie pozwoli na skorzystanie z podwyżki kwoty wolnej. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że zostanie odebrana tym osobom, które wykazując większą aktywność osiągają dochody w kwocie powyżej 127.000,00 zł, to mamy zaprzeczenie podstawowej idei leżącej u podstaw sprawiedliwego opodatkowania. Kwota wolna od podatku służyć ma zagwarantowaniu każdemu obywatelowi co najmniej minimalnej  podstawy dochodu, który państwo zwalnia od podatku, przy założeniu, że będzie on przeznaczony na zaspokojenie podstawowych potrzeb człowieka. I ma to zagwarantować każdemu podatnikowi w ten sam sposób, a tego teraz nie będzie czynić. W tym przypadku wyrok Trybunału Konstytucyjnego co do kwoty wolnej nie został wykonany! Pozorowane podniesienie tej kwoty jest mamieniem wyborców.

 

Inne działania władzy albo wprowadzają dodatkowe rygory i sankcje, albo nakładają na podatników nowe obowiązki rachunkowe i sprawozdawcze.

 

I może właśnie od nich należałoby zacząć.

Klauzula generalna obejścia prawa podatkowego

Otóż po pierwsze od lipca 2017 r. do ordynacji podatkowej wprowadzono generalną klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania. Motywowane to było  koniecznością uszczelnienia i uporządkowania systemu podatkowego przez wyznaczenie granic dopuszczalnej optymalizacji podatkowej. Klauzula ma mieć zastosowania m.in. w sytuacji, jeśli korzyść podatkowa przekroczy w okresie rozliczeniowym 100 tys. zł. Jednak życie już pokazało, że organy upoważnione do wydawania interpretacji podatkowych zaczęły się uchylać od interpretowania przepisów podatkowych. Wskazują przy tym, że podatnicy powinni zwrócić się do ministra finansów o wydanie tzw. opinii zabezpieczającej, jeśli tylko rodzi się cień przypuszczenia, że skutkiem wydania interpretacji byłaby możliwa „optymalizacja podatkowa”. Opłata za złożenie wniosku o wydanie takiej opinii wynosi 20 tys. zł, co przy opłacie za wniosek o interpretacje 40,00 zł jest znacznym utrudnieniem, a czasem uniemożliwieniem uzyskania wykładni prawa.

 

To może Jednolity Plik Kontrolny pomoże?

Od lipca br. wprowadzony został tzw. Jednolity Plik Kontrolny, czyli obowiązek comiesięcznego raportowania do ministerstwa finansów. Do urzędu przesyłane muszą być księgi rachunkowe,  wyciągi bankowe, magazyn, faktury VAT, podatkowa księga przychodów i rozchodów, ewidencja przychodów, a wszystkich dotyczy obowiązek przesłania bez wezwania ewidencji zakupu i sprzedaży VAT. Od tego roku raporty składają duzi przedsiębiorcy,  od stycznia 2017 r. raportowali będą też mali i średni, a od stycznia 2018 r. obowiązek ten obejmie mikrofirmy.

Podstawową sankcją za nieprzedłożenie danych w formacie JPK może być nałożenie na dany podmiot kary porządkowej, której w wysokości 2.800 zł. Innym rodzajem sankcji jest kara grzywny, która może sięgnąć nawet 17.758.080 zł. (max 720 stawek dziennych). Organy mogą próbować zastosować też sankcję z kks., gdy podatnik nie złoży JPK na czas. Ten, kto wbrew obowiązkowi nie składa w terminie właściwemu organowi wymaganej informacji podatkowej, podlega karze grzywny do 120 stawek dziennych (maksymalnie 2.959.680 zł). W przyszłym roku kary te będą wyższe bowiem rośnie wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę.

A to nie jest wszystko. Mamy poszerzoną znacznie bazę przychodów i dochodów stanowiących od nowego roku podstawę opodatkowania. Jest też – i to jest bardzo ważne - nowa definicja dla celów podatkowych pojęcia spółki.

Koniec portfela, jak nie płacisz przelewem – nie masz kosztów.

Ponadto do kosztów uzyskania przychodów podatnicy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą nie zaliczą kosztu jeśli płatność dotycząca transakcji na kwotę ponad 15.000,00 zł została dokonana bez pośrednictwa rachunku płatniczego. Dotychczas limit ten wynosił 15.000,00 EURO, ale nawet jego przekroczenie nie powodowało korekty kosztów podatkowych. Od nowego roku, gdy podatnicy zaliczą do kosztów uzyskania przychodów taki koszt, będą musieli w wyniku korekty zmniejszyć te koszty uzyskania przychodów albo w przypadku braku możliwości zmniejszenia kosztów uzyskania przychodów - zwiększyć przychody. Bardzo ciekawy jest, zazwyczaj niedostrzegany, przepis ustawy wprowadzającej tę zmianę, a powoduje on, że skutki co do korekty kosztów podatkowych dotkną też niektórych transakcji sprzed 1 stycznia 2017 r.

 

A co w VAT?

Rząd twierdzi, że jedną z metod wyłudzania podatku jest tworzenie łańcuchów transakcji mających na celu uniknięcie opodatkowania VAT, co umożliwia oferowanie towaru po znacznie zaniżonej cenie („pomniejszonej” o VAT), więc rozszerza mechanizm odwróconego obciążenia, który przenosi obowiązek rozliczenia podatku z dostawcy na nabywcę. I tak odwrotne obciążenie dotyczyło będzie m. in. transakcji, których przedmiotem jest np. platyna, złoto, srebro, procesory czy usługi budowlane. W ślad za tymi zmianami pojawią się surowsze kary.

Pojawią się też wyższe kary w sytuacjach gdy podatnik wystawia tzw. „puste” faktury lub uwzględnia je w rozliczeniach. Sankcje wówczas obejmować mogą również karę pozbawienia wolności. Ustawodawcy odnoszą się także do sytuacji, w której wystawiającym fakturę jest „słup”. Rząd wprowadził do kodeksu karnego skarbowego karę pozbawienia wolności w takim przypadku. Będzie nią objęty nie tylko wystawiający fakturę, ale także odbiorca, który świadomie bierze udział w nielegalnym procederze.

 

Będą też dodatkowe opłaty w VAT wynoszące 20% (gdy podatnik sam błąd skoryguje zanim zorientuje się o tym US) lub 30% (zawsze, gdy US będzie o tym wiedział) w każdym przypadku gdy:

  1. zostanie wykazany zbyt niski podatek do zapłaty do US,
  2. wykazana zostanie zbyt wysoka kwota do zwrotu z US,
  3. wykazana będzie zbyt wysoka "kwota do przeniesienia",
  4. będzie wykazana kwota "do zwrotu" a powinna być "do zapłaty",
  5. wykazana będzie zbyt wysoka "kwota do przeniesienia" i kwota "do zwrotu", a powinna być "do zapłaty" lub mniejsza „do przeniesienia” (czyli w przypadku, gdy część podatku zabiera się do zwrotu, a część pozostawia w US do rozliczenia w następnych okresach).

 

Niebezpieczna jest też sytuacja, w której podatnik VAT czynny nie złoży deklaracji za 6 miesięcy lub 2 kwartały (w zależności od przyjętego systemu rozliczeń). Wówczas organ podatkowy z urzędu wykreśli takiego podatnika z rejestru. To samo dotyczy podatników VAT UE, z tym, że okresy są krótsze i wynoszą 3 miesiące lub 1 kwartał. Zagrożenie dla nabywców towarów lub usług od takich podatników jest takie, że nie będzie prawa do odliczenia podatku z faktur, które od tych osób otrzymamy.

Czarodziejska kula, albo doradca jasnowidz prawdę ci… z fusów wywróży.

Kompromituje rządzących grożenie karą osobom pomagającym w zarejestrowaniu działalności gospodarczej przez osoby, które później okażą się przestępcami, albo zakładały taka działalność  przestępczą już w chwili otwierania firmy.

Sprawie trzeba się przyglądać z rosnącym niepokojem, bowiem pomoc przy zakładaniu firm świadczyli często doradcy podatkowi lub radcowie prawni i właśnie dzięki ich pomocy przedsiębiorcy nie popełniali błędów już na starcie. Potrafili wybrać właściwą formę i sposób opodatkowania, a nawet nie gubili się w mnogości pól z adresami, datami, organami i numerami. Te regulacje uniemożliwią w pełni profesjonalną pomoc klientom. Trudno bowiem z góry założyć, kto okaże się oszustem, komu się powinie noga i popadnie w długi, a kto ostatecznie będzie „porządnym” podatnikiem. Odpowiedzialność karna i solidarna odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe rozszerzona na pełnomocników to wybitnie nie ta droga, którą rząd powinien podążać.

Chodzi o uchwaloną przez sejm w dniu 1 grudnia 2016 r. ustawę z dnia 1 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw, którą zmieniono między innymi ordynacje podatkową.

 

W Ordynacji podatkowej dodany został art. 117 c, zgodnie z tym przepisem pełnomocnik, o którym mowa w ustawie o podatku od towarów i usług, odpowiada całym swoim majątkiem solidarnie z podatnikiem za zaległości podatkowe podatnika powstałe z tytułu czynności wykonanych w ciągu 6 miesięcy od dnia zarejestrowania podatnika jako podatnika VAT czynnego.

 

W tej samej ustawie zmieniającej dodany został do przepisów ustawy o VAT nowy art. 96 ust. 4b. Tu czytamy, że w przypadku zarejestrowania podatnika, którego zgłoszenie rejestracyjne zostało złożone przez pełnomocnika, pełnomocnik odpowiada solidarnie wraz z zarejestrowanym podatnikiem do kwoty 500 000 zł za zaległości podatkowe podatnika powstałe z tytułu czynności wykonanych w ciągu 6 miesięcy od dnia zarejestrowania podatnika jako podatnika VAT czynnego.

 

Czarodziejskiej kuli pozwalającej na pozyskanie wiedzy o przyszłości nie ma minister finansów i rozwoju, ale nie jest to dla niego i dla większości rządzącej żadną przeszkodą, by od pełnomocników wymagać jasnowidzenia i zdolności przewidywania tego co też może w przyszłości stać się z podatnikiem i obciążać ich tzw. solidarną odpowiedzialnością. Nie powinien więc oczekiwać jej od innych osób i nie powinien też w żadnym razie przenosić odpowiedzialności za zarejestrowanie się oszusta, na osobę, która bez winy i wiedzy o przestępstwie pomogła wypełnić dokumenty rejestracyjne. Skończy się to po prostu tym, że ani doradcy podatkowi ani radcowie prawni nie będą pomagali w tym zakresie młodym przedsiębiorcom.

 

Znika też kwartalne rozliczenie VAT.

A tym, co jest szczególnie krzywdzące dla uczciwych podatników, to działanie fiskusa uniemożliwiające stosowanie rozliczeń kwartalnych dla podatników innych niż mali oraz zakaz stosowania rozliczeń kwartalnych przez podatników w okresie pierwszych dwunastu miesięcy prowadzenia działalności, czyli właśnie wówczas, gdy uczą się dopiero prowadzić swoje książki przychodów i rozchodów, dostają pierwsze faktury za zakupy i często po raz pierwszy sami wystawiają fakturę. Duzi podatnicy tracą też możliwość kwartalnego rozliczenia VAT, jeśli jednak minister finansów myśli, że zrobi im krzywdę, to się może bardzo pomylić. Na pewno sam sobie odejmie możliwość comiesięcznego pozyskiwania stabilnych wpływów z tzw. zaliczek na VAT, które tacy podatnicy musieli płacić co miesiąc.

 

Raporty i informacje co miesiąc w zębach do US i to jeszcze drogą elektroniczną.

Jest też nowy obowiązek elektronicznego składania deklaracji do urzędu skarbowego. I tak od 1 stycznia 2017 roku comiesięczne składanie tej informacji obejmie wszystkich podatników VAT UE, co ma rzekomo ułatwić monitorowanie transakcji wewnątrzwspólnotowych oraz tych podatników, którzy dokonują „krajowych” dostaw lub nabyć w systemie „odwróconego obciążenia”. Obejmie też pozostałych podatników, którzy zobowiązani są do składania dokumentów tj. deklaracji rozliczeniowych, za pomocą środków komunikacji elektronicznej np. w związku z zatrudnieniem pracowników. Wszyscy pozostali podatnicy będą musieli rozliczać się drogą elektroniczną od stycznia 2018 roku.

Wreszcie znowelizowana ustawa o VAT przewiduje wprowadzenie instytucji tzw. kaucji rejestracyjnej, do której składania będą zobowiązane niektóre podmioty rejestrujące się jako podatnicy VAT i której złożenie będzie warunkiem dokonania rejestracji przez organ podatkowy. Chodzi m.in. o podmioty, co do których istnieje ryzyko wystąpienia zaległości w uiszczaniu daniny, ryzyka wystąpienia zaległości podatkowych, powiązań tego podmiotu z podmiotami generującymi zaległości podatkowe lub wykreślonymi z rejestru podatników VAT,  czy korzystania z tzw. biura wirtualnego i karalności składającego zgłoszenie rejestracyjne za przestępstwa skarbowe.

Te zmiany raczej nie poprawią wyraźnie wpływów budżetowych i nie spowodują zasypania luki we wpływach podatkowych. Oszuści działający w szarej lub czarnej strefie nadal w niej będą tkwili, a żaden z tych mechanizmów nie daje gwarancji wyciągnięcia ich na światło dzienne i sprawiedliwego opodatkowania. W strefie cienia nie obraca się fakturami i nie korzysta z banków.

Reforma KAS.

W tym zamęcie warto nie stracić z pola widzenia tymczasowo odroczonej do 1 marca 2017 r. wielkiej reformy służb skarbowych i celnych oraz radykalnej zmiany organizacyjnej w ramach Krajowej Administracji Skarbowej, która z pewnością wpływa na wizerunek tej reformy jako nieskoordynowanej i nieprzygotowanej.

Brak stabilności i przewidywalności podatków, obniżenie standardów stanowienia prawa, naruszenie stabilności sądów i trybunałów - które winny wszak dawać obywatelowi gwarancję rozpoznania sprawy przez niezależny sąd i niezawisłego sędziego - wpływa na zwiększenie ryzyka prowadzenia biznesu w Polsce. Nie pomogą tu ani zaklęcia, ani modlitwy o deszcz pieniędzy. Przedsiębiorcy mają naturalną skłonność do inwestowania i pomnażania zysków. Nie uczynią tego jednak wówczas, gdy system gospodarczy jest nieprzewidywalny, a władze skarbowe wyraźnie wrogie podatnikom. Nie będą też przedsiębiorcy nowych aktywności podejmować, gdy otoczenie prawne jest niestabilne, przepisy niejasne, a ich interpretacja utrudniona. Wyraźne sygnały płynące od lidera partii rządzącej, że dopuszcza możliwość spowolnienia gospodarczego tylko po to by realizować cele polityczne wskazuje na całkowite niezrozumienie współczesnego świata.

 

Może wyjściem jest tzw. Plan Morawieckiego?

 

Nie wpływa też na zmianę tego poglądu ogłoszona niedawno tzw. konstytucja dla biznesu, bo już się jej pomysłodawca musiał z wielu zapisów wycofać. Zbyt wcześnie jest też na ocenę dopiero co przyjętego przez rząd projektu reformy prawa administracyjnego, choć niektóre z tam proponowanych rozwiązań docelowo mogą sprzyjać biznesowi. Tymczasem podważenie podstaw i zaufania do systemu wymiaru sprawiedliwości przez ugrupowanie rządzące, z pewnością nie buduje poczucia bezpieczeństwa prawnego przedsiębiorców. Gdy do tego dołożymy niewiadomą co do docelowej organizacji organów podatkowych, chaos komunikacyjny pomiędzy poszczególnymi resortami gospodarczymi, a przy tym wielką niewiadomą co do kształtu systemu podatkowego – i to nawet w najbliższej przyszłości (bo są dwa konkurencyjne projekty dotyczące opodatkowania dochodów) i kryzys parlamentarny i w łonie Trybunału konstytucyjnego, to trudno oczekiwać entuzjazmu dla rządowego programu gospodarczego wśród przedsiębiorców. Do tego gdy dołożymy nieprzychylne przedsiębiorcom wypowiedzi oraz niekomptetente i niemerytoryczne  wystąpienia jej przedstawicieli na forum publicznym, częste zmiany programu rządu np. co do jednolitego podatku, to obawy o przyszłość są uzasadnione. A jeśli do tego dodamy faktyczne podnoszenie obciążeń podatkowych (w tym m. in. utrzymanie podwyższonych stawek VAT na kolejne lata, podatek bankowy, podatek handlowy – który w wersji pierwotnej został zakwestionowany przez Komisję Europejską, utrudnienia w uzyskaniu interpretacji podatkowych) i politykę rozdawnictwa publicznych pieniędzy w postaci rzekomego programu wsparcia dla rodzin - w miejsce umożliwienia ludziom godnego uzyskania wynagrodzenia za pracę i zaspokojenia ważnych potrzeb rodziny - to możemy spodziewać się dalszego spadku PKB i osłabienia wartości naszej waluty, wzrostu inflacji i pogłębienia się deficytu budżetowego.

 

Bardziej sprawiedliwy podział czy rozdęty klin podatkowy.

 

Pogląd, iż teraz zmienił się sposób dystrybucji pieniędzy na bardziej sprawiedliwy i więcej dostają biedni jest błędny aksjologicznie. Bowiem osoby najniżej sytuowane nie są biedne dlatego, że źle pracują lub nie chcą pracy podejmować. Problemem faktycznym jest system wynagradzania i związanego z nim bezpośrednio tzw. klina podatkowego, czyli sumy wszystkich obciążeń nakładanych na pracodawców, w tym w szczególności obciążenia relatywnie wysokim podatkiem niewielkich dochodów, obłożenie tych już i tak niewysokich wynagrodzeń ogromna daniną na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, a jednocześnie pozostawienie poza tym systemem niemal połowy społeczeństwa (rolnicy, część duchowieństwa). Tu ogromne znaczenie ma wspomniana wcześniej kwota wolna od podatku. Dość wskazać, że aby pracownik zatrudniony obecnie na pełen etat z minimalnym wynagrodzeniem za pracę mógł otrzymać 1.355,69 zł pensji, to jego pracodawca musi ponieść koszt zatrudnienia w wysokości 2.231,29 zł, co oznacza, że prawie 40% wynagrodzenia odprowadzane jest do urzędów skarbowych i ZUS tytułem podatków i składek. Oznacza to też, że pracownik otrzymuje tylko 60% swojego rzeczywistego wynagrodzenia. A są przecież jeszcze inne koszty związane z zatrudnieniem, w tym świadczenia socjalne i bhp, organizacja stanowisk pracy i szkolenia. To wszystko w zestawieniu z wyraźnie archaicznym kodeksem pracy nie tworzy sprzyjającego klimatu do poprawy wzrostu wynagrodzeń. I chociaż bezrobocie spada, to jako jedną i główną przyczynę tego stanu wskazuje się emigrację najlepiej wykształconych i aktywnych młodych ludzi. Oni nie wrócą tu tylko z powodu programu 500+, gdy nie będzie zapewniona swoboda pracy, godne wynagrodzenie, możliwość zapracowania na swój dobrostan. Ci ludzie, którzy wyjechali za granicę nie oczekują, że „państwo” im coś da, oni chcą własną solidną i uczciwą pracą osiągnąć swój sukces.

 

Janosik, który okradł klasę średnią i kupuje przychylność wyborców za cudze pieniądze?

 

System dystrybucji pieniądza się faktycznie zmienił. Osoby pracujące obecnie finansują w stopniu dotychczas nieprawdopodobnym świadczenia dla tych, którzy wcale nie powinni z pomocy socjalnej i społecznej państwa korzystać. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że rząd nie mając przecież własnych pieniędzy, by te rozrośnięte ponad miarę potrzeby redystrybucyjne musi sfinansować, czyli musi pobrać więcej pieniędzy w postaci podatków, to uzyskujemy efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego. Biedni dostaną tak naprawdę jeszcze mniej, bo tort do podziału już jest mniejszy i się kurczy. Za chwilę może to już być to tylko torcik. Rozpędzona inflacja pożre ewentualne korzyści i za dzisiejsze 500,00 zł jutro będzie można znacznie mniej kupić. Inflacja w praktyce spowoduje też realny spadek wynagrodzeń poprzez utratę siły nabywczej. Już widać, że osłabienie złotego doprowadziło do wzrostu cen towarów importowanych, co najlepiej widać w cenie paliw i kredytach walutowych – głównie w CHF –tez resztą niespełniona obietnica wyborcza. Brak inwestycji, w tym zagranicznych – na co wpływ ma reaktywność rządu i partii władzy, to naprawdę ograniczenie zatrudnienia, wzrost bezrobocia w pewnej perspektywie i spadek płac.

 

Sprawdź sobie sam

 

Takim właśnie zdaniem można podsumować wszystko to co powyżej. Zmian jest tak dużo i są tak rozstrzelone w różnych aktach prawnych, że pewnie jeszcze trochę zajmie wszystkim ich odszukanie a potem odkodowanie sensu i celu zmian. Oczywiście pro fiskalny cel zmian jest jasny i nie budzi najmniejszych wątpliwości, chodzi jednak o to by prawidłowo zrozumieć sens nowej normy prawnej, wprowadzonej pod osłoną nocy, na chybcika, byle jak. Czeka nas wszystkich polskich podatników Syzyfowa praca z odkodowaniem właściwej treści przepisu, jego zinterpretowaniem i uzyskaniem wiążącej wykładni. Zalecam wszystkim samodzielne poszukiwanie właściwych interpretacji, gdyż kary i sankcje z jakimi teraz się spotykamy są nieprawdopodobnie wysokie w stosunku do możliwych błędów i pomyłek. Kary dla podatników nie spowodują, że zmniejszy się szara strefa. Karani będą zwykli polscy przedsiębiorcy tylko za to, że państwo nie radzi sobie z oszustami.

 

Zamiast podsumowania…

 

Na szczęście nie wszystkie sygnalizowane wcześniej zmiany udało się rządowi wprowadzić w życie, choć i tak te, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2017 r. spowodują ogromny zamęt i zamieszanie. Znowu zmiany wprowadzane są na ostatnią chwilę i w trybie urągającym zasadom przyzwoitości i państwa prawnego, które buduje zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa.

 

Można by to podsumować jednym stwierdzeniem. Po co bardziej się starać, więcej pracować, organizować miejsca pracy dla innych, jeśli nieprzebrany apetyt państwa (które przy tym chce uchodzić za dobrodzieja), chaos gospodarczy i zdestabilizowane otoczenie prawne, pochłaniają pewność prawa i zaufanie do państwa. Wszystko, co uda się wypracować, zostaje zagrabione w postaci podatków dochodowych, VAT-u, podatku od nieruchomości, bankowego akcyzy i rozdane niekoniecznie tym, którzy rzeczywiście i według obiektywnych kryteriów znajdują się w potrzebie. Lepiej więc poczekać na normalne czasy.

19:31, przemyslaw.jakub.hinc
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 czerwca 2016
Przepis "nieznośny" nie może być stosowany

Przepis "nieznośny" nie może być stosowany.

 

Naczelny Sąd Administracyjny zajmował się sprawą, której początki sięgają lat 2004-2011.

Wcześniej Naczelny Sąd Administracyjny zajmował się pierwszą "częścią" przepisu, § 7c, ust. 2 rozporządzenia ministra finansów z dnia 24 grudnia 2009 r.) w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o podatku od towarów i usług czyli punktem pierwszym. Jego druga część właśnie teraz okazało się ostatecznie i prawomocnie, że może być tak stosowana jak chce podatnik, a nie organ. Cały przepis jest tak skonstruowany, że jest zwyczajnie "nieznośny". A jako taki nie może być podstawą prawną dla oczekiwania przez organy skarbowe legitymowania się dokumentami wymienionymi w § 7c, ust. 2 pkt 1 i 2 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 27 kwietnia 2004 r. (następnie w okresie 01-12-2008 do 31-12-2009 był to §11, ust. 2, pkt 1 i 2 rozporządzenia ministra finansów z dnia 28 listopada 2008 r., a od 01-01-2010 był to §10, ust. 2, pkt 1 i 2 rozporządzenia ministra finansów z dnia 24 grudnia 2009 r.) w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o podatku od towarów i usług, gdyż odpowiednio dostosowane oświadczenie, o którym stanowi ten przepis nie zostało promulgowane w dziennikach urzędowych Unii Europejskiej i Rzeczypospolitej Polskiej.

Co do par. 7c, ust. 2, pkt 1 tego przepisu rozporządzenia, to już od 10 listopada 2010 r. - wyrok NSA w sprawie pod sygn.akt I FSK 1981/09 - wiemy, że przepisy polskiego rozporządzenia zobowiązujące podatnika do stosowania "świadectwa zwolnienia z podatku akcyzowego" dla celów innych podatków pośrednich niż akcyza, jako niedostosowanego zgodnie z procedurą UE są niezgodne z prawem. Pozostało jednak nierozstrzygnięte przez sądy zagadnienie dotyczące tego, czy za zamówienie i specyfikację świadczonych usług (warunek wymieniony w ust. 2 tego par. 7c, ust 2 rozporządzenia) można uznać umowę, zamówienie i specyfikację podpisane przez Posła do Parlamentu Europejskiego. A to już dawało pole do kombinowania przez organy podatkowe.

NSA wskazał, że podatnik świadczący usługi doradcze na rzecz Posła do Parlamentu Europejskiego świadczy je na rzecz instytucji do której stosuje się Protokół w sprawie przywilejów i immunitetów Wspólnot Europejskich, a zatem umowa, zamówienie i specyfikacja podpisane przez Posła do PE są wystarczające dla stwierdzenia, że warunek w tym drugim punkcie wymieniony, jako konieczny, jest spełniony.

Tym samym po niemal dekadzie od chwili wszczęcia procesu o odzyskanie przez naszych Klientów niesłusznie zapłaconych podatków, kończymy ten maraton udowadniając ponad wszelką wątpliwość, że przepisy wspomnianego rozporządzenia w zakresie warunków dla uznania, że podatnik ma prawo do zastosowania stawki 0% VAT dla świadczonych usług, w całości stanowią przepis "nieznośny", który nie może być stosowany tak jak sobie chciałyby organy podatkowe.

 

10:37, przemyslaw.jakub.hinc
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20